Fasol dostał kolejną przytulankę- tym razem sowa. Postanowiłam, że obok królika i czaszek, sowa będzie kolejnym "motywem przewodnim" w pokoju mojego dziecka. Materiał kupiłam w Ikei. Niestety jestem tchórzem i nie mogę się odważyć samodzielnie skroić materiału (zawsze podziwiam osoby, które w Ikei odcinają sobie tyle tkaniny ile potrzebują) więc zadowoliłam się skrawkami- już pociętymi, wycenionymi i gotowymi do zakupu. Sowie dodałam tasiemki-metki, którymi małe dzieci zawsze chętnie się bawią. Ich ilość ograniczyłam, ponieważ metkowa szmatka jest w trakcie "produkcji". ;) A oto efekt:
Wykrój sowy częściowo narysowałam sama. Zapożyczyłam tylko (wydaje mi się,że to była zszywka.pl-zdjęcie w prawym górnym rogu) oczy i nos. Skrzydła-łapki były za małe do mojej sowy więc je też musiałam sama narysować.