środa, 25 czerwca 2014

sowa z ikeowych skrawków.

Fasol dostał kolejną przytulankę- tym razem sowa. Postanowiłam, że obok królika i czaszek, sowa będzie kolejnym "motywem przewodnim" w pokoju mojego dziecka. Materiał kupiłam w Ikei. Niestety jestem tchórzem i nie mogę się odważyć samodzielnie skroić materiału (zawsze podziwiam osoby, które w Ikei odcinają sobie tyle tkaniny ile potrzebują) więc zadowoliłam się skrawkami- już pociętymi, wycenionymi i gotowymi do zakupu. Sowie dodałam tasiemki-metki, którymi małe dzieci zawsze chętnie się bawią. Ich ilość ograniczyłam, ponieważ metkowa szmatka jest w trakcie "produkcji". ;) A oto efekt:
                  

Wykrój sowy częściowo narysowałam sama. Zapożyczyłam tylko (wydaje mi się,że to była zszywka.pl-zdjęcie w prawym górnym rogu) oczy i nos. Skrzydła-łapki były za małe do mojej sowy więc je też musiałam sama narysować.

wtorek, 17 czerwca 2014

czaszkowa, pikowana kołderka dla Fasolka.


UDAŁO SIĘ! Po całym tygodniu pracy, pikowana i kombinowania kołdra gotowa. Materiał nie został źle pocięty i zmarnowany, zamówiona owata wykorzystana, ja dowiedziałam się,że powinnam poćwiczyć szycie prosto- więc wszystko wyszło na plus. Nawet mój silvercrest nie miał problemu z szyciem- silvercreście jestem dumna! A oto efekt:


środa, 4 czerwca 2014

królik dla Fasola.

Przez natłok wydarzeń i totalny braku czasu już prawie zapomniałam jak wygląda mój blog. 

Ale już obiecałam sobie poprawę i "że nigdy więcej Cię (na tyle) nie opuszczę". Po filcowym pokrowcu bardzo długo zwlekałam z zakupem materiału, który kosztowałby więcej niż 3 zł, a jak wiadomo bez tego ani rusz. Bałam się,że wydam dużo, źle wymierze, coś popsuje, źle wytne, źle zszyje. 

Pierwszy materiał kupiłam w second handzie- właśnie z powodu niskiej ceny decyzja o zakupie nie była ryzykowna. Z jednego kawałka powstała wspomniana w pierwszym poście poszewka, natomiast z drugiego kawałka materiału powstało pocięte coś co miało być spódniczką. Przez to moje obawy przed zakupem tkaniny i moimi lewymi rączkami wzrosły. 

Zaczęłam od prenumeraty burdy na gruponie i tak zbierałam kolejne numery aż w końcu zobaczyłam królika (numer 4/2014) i z racji tego,że jestem w ciąży pomyślałam "MUSZE TO USZYĆ". Zwalczyłam swoje obawy i zamówiłam materiał na allegro, a oto efekty: