Fasoli witamy na świecie!

Proszę Państwa pragnę przedstawić Wam Pana Leona Bruna vel Fasolego.


Leon przyszedł na świat 20 lipca 2014 roku o 21.45. Waga-3380 i 56 cm długości.

Niestety nie miałam często opisywanego w książkach "przeczucia", że to już dziś się wydarzy. Rodziłam w Wejherowie więc przez ostatnie dni tłumaczyłam Leonowi żeby wychodził tylko pod warunkiem, że tata będzie w domu i będzie miał kto nas zawieźć. O dziwo posłuchał.  Tak więc w niedzielę jechaliśmy do szpitala sami nie wiedząc czy to już te skurcze właściwe czy nas odeślą do domu. Zostałam.


Co do samego szpitala- ze względu na to, że mieszkamy w Gdyni dopiero kilka miesięcy zupełnie nie wiedziałam gdzie rodzić. Brałam pod uwagę Wejherowo (dobre opinie na forach i cioci Leona) i Puck (bardzo chciałam rodzić w wodzie). Kiedy zaczęły się drobne problemy w czasie ciąży, trafiłam do szpitala w Wejherowie i leżałam tam tydzień. Jak już poznałam szpital i kilka położnych stwierdziłam, że nie ma co kombinować z innym szpitalem, a poród w wodzie skreśliłam bojąc się, że skoro ciąża nie była książkowa to lepiej nie ryzykować.  
Ja bardzo polecam ten szpital, oczywiście nie jest on idealny- na przykład nie ma możliwości dostania ZZO. Panie położne na patologii ciąży i porodówce bardzo ludzkie i pomocne- nie usłyszeliśmy żadnego złego słowa od nich. A ich stanowcze zachowanie bardzo pomogło. W sali porodowej klimatyzacja i zimno jak na antarktydzie. Bardzo pozytywnie mnie to zaskoczyło, ponieważ co oglądałam filmy z porodówki czy zdjęcia każda mama była niemożliwie spocona. W sali porodowej istnieje możliwość skorzystania z worka SAKO, prysznica, piłki. Oczywiście można też skorzystać z porodu rodzinnego do czego wejherowski szpital bardzo zachęca. Co mnie jeszcze przekonało to sale rodzinne- przez cały pobyt (leżałam 3 doby) tatuś był razem z nami w pokoju. 


Mój bardzo planowy mózg chce wszystko ułożyć w harmonogram i nie może do niego dotrzeć, że karmienie na żądanie, że drzemki nie muszą być dokładnie co 2-3 godziny, a Leon nie odróżnia dnia od nocy. Pocieszam się, że niedługo się dobrze poznamy i jakoś dogadamy :)

Zakładając tego bloga pod koniec grudnia nie sądziłam, że wybiorę szycie zabawek zamiast bluzek, spódnic i innych burdowych wykrojów. Postaram się żeby Leon nie stał się głównym bohaterem tego bloga. Jednak zapewne na początku (jak już dogadam się z moim synem odnośnie pór i długości spania w dzień) większość szyciowych i DIY rzeczy zamykać się będzie w temacie "dziecko". 
Obiecuję, postaram się opanować :)

Miłego piątku i weekendu,
Lescils

Agata (lescils)

Jeżeli masz jakieś pytania lub po prostu spodobał Ci się mój wpis, koniecznie daj mi o tym znać :).