Mamy w domu dwumiesięczniaka! 2 miesiąc Fasola.

Minął kolejny miesiąc i Fasol jest zupełnie innym niemowlakiem. A ja znowu spóźniłam się z postem- może  w przyszłym miesiącu uda mi się opublikować podsumowanie 20.10.


                                                              Leonku spóźnione sto lat z okazji 2 miesięcy.


U nas zbyt wiele się nie zmieniło, dalej oswajamy się z naszym synkiem, jednak i ja i Pan J. mamy wrażenie, że Leon jest z nami już bardzo długo. Ja cały czas muszę sobie powtarzać, że mój synek ma dopiero dwa miesiące i jest bardzo malutki. 

Nowe wymiary:

wzrost: 62 cm
waga: około 5120 g



Aktualne zdjęcie:




20.09.2014

Wzrost i wagę mierzyłam w warunkach domowych, a nie jak w poprzednim miesiącu w przychodni. Z tego względu mogą minimalnie odbiegać od rzeczywistości. Przyznam, że trochę mnie przeraziło, że mój syn to już 5 kilogramowa kluseczka.

Edycja: byliśmy z Leonem na szczepieniach więc został wymierzony i zważony przez profesjonalistów- tak więc wprowadzam poprawne wartości:))

W przeciwieństwie do nas, u Leona zmieniło się bardzo dużo. Ku mojemu rozczarowaniu nasze dziecko nie śpi już tyle w dzień ile zdarzało mu się spać przez pierwszy miesiąc życia. Nasz synek powoli zaczyna nudzić się karuzelą, nie ma mowy o zasypianiu w niej. 


Wspinam się na wyżyny kreatywności żeby zabawić takiego niemowlaka innymi sposobami niż noszeniem na rączkach. Kiedy to mi się uda dostaje w odpowiedzi szeroki uśmiech:


Uśmiech to kolejna duża zmiana u Leona. Gdy wstaję do niego w nocy i uśmiecha się jak mnie zobaczy mój maksymalny poziom zmęczenia natychmiast redukuje się do zera.


Oprócz uśmiechu Fasoli wydaje dźwięki- "grucha" (inaczej tego nie potrafię nazwać). Wyostrzył się także zmysł wzroku- oczyska zrobiły się bystre i już nie ma śladu po krecikowych małych oczkach, które tylko by spały. Już jakiś czas podnoszenie głowy u naszego dziecka nie jest żadną nowością. Jednak można zauważyć różnicę- Fasol trzyma podniesioną głowę dużo dłużej i rozgląda się zaciekawiony. A włosy, które w poprzednim miesiącu wypadły zaczęły odrastać :) 


Do tego wszystkiego Leon zaczął przewracać się na bok więc spokojne dni i nie denerwowanie się zostawianiem Fasola samego w pokoju się skończyły.

Mam nadzieję, że mogę powiedzieć, iż kolki minęły na dobre. Jedno jest pewne- dawno ich nie było, a ja już nie kładę się spać z obawą czy od rana będę walczyła z podstępną kolką czy może nam odpuści. Zawdzięczamy to SAB SIMPLEXOWI. Są to niemieckie kropelki na kolkę. Niestety niedostępne w naszym kraju. Kropelki bardzo polecam. Podobno organizm dziecka musi się "przyzwyczaić" do kropelek i trwa to kilka dni. U nas trwało 5 dni (Leon codziennie przez 5 dni męczył się z powodu kolki). Po tym czasie kolka nami się znudziła. Tfu tfu ftu mam nadzieję,że już nie wróci!!

Ten miesiąc minął nam pod znakiem małego podróżnika. Prawie dwa tygodnie spędziłam z  Leonkiem w Łodzi. Z mojego syna wyszedł mały marudnik- myślę, że to przez brak swojego domku i obecność w innym miejscu gdzie każdy nim się interesuje. Oprócz Łodzi, Leon zobaczył także Westerplatte:


Oczywiście wszystko było tak interesujące aż do zaśnięcia:


W tym miesiącu sesje zdjęciowe były także jedną z naszych rozrywek. Na szczęście "sesja zamiast nauka" nie przyniosła opłakanych skutków, do tego Leon także nie musiał dodatkowo przekonywać moich wykładowców o pozytywnej ocenie dla mnie. Tak więc wyjazd do Łodzi, pomimo naukowych trudności zakończył się sukcesem. Poniżej malutki kawałek z naszych zdjęć (zbieram się do napisania oddzielnego postu o "sesjach" jakie urządzam Fasolowi):



Będąc w ciąży bałam się, że maszyna będzie musiała pójść w odstawkę przynajmniej na rok. Ku mojej wielkiej radości Leonowi nie przeszkadza stukot maszyny, co więcej zdarzyło mu się nawet przy nim zasnąć. Dzięki temu powstała kołderka, o której więcej napisałam tutaj


Do tego Leon bardzo ją polubił, a ja już nie mam problemu "czym go przykryć żeby nie było mu zimno". Kołderka stała się rozwiązaniem na czkawkę i zimnotki Leona. 

Nasz mały głodek dalej budzi się kilka razy w nocy na żarło. Jednak troszkę dłużej przesypia zaraz po "pierwszym jedzonku". Moje marzenia stały się bardzo prozaiczne- marzę by w końcu przespać całą noc bez budzenia się i spędzania części nocy w pokoju malucha. Zaklinam, że jego spanie wydłuży się właśnie między 2,a 3 miesiącem więc trzymajcie ze mną kciuki.

Miłego tygodnia,
Lescils

Agata (lescils)

Jeżeli masz jakieś pytania lub po prostu spodobał Ci się mój wpis, koniecznie daj mi o tym znać :).