3 miesiąc za nami, czas na podsumowanie.


Kolejny miesiąc za nami:) Dokładnie trzy miesiące temu chodziłam w kółko po salonie nie bardzo wiedząc co się dzieje hmmm a może byliśmy już w drodze na porodówkę... :) Nie ma co rozmyślać czas na podsumowanie. 


Niesamowite jest jak bardzo zmienia się maluch w ciągu miesiąca. Ba... zmienia się z tygodnia na tydzień i tylko po zdjęciach można zauważyć jak bardzo. Nie tylko wygląd ulega zmianie, nasz super chłopak z dnia na dzień staje się co raz bardziej komunikatywnym mężczyzną. Pokazuje on też swój charakterek co kończy się zazwyczaj stwierdzeniem "on ma to po tobie". Oczywiście wszystkie złe cechy podobno ma po mnie ale ja tak nie uważam:).

Wzrost: do ustalenia na najbliższej wizycie szczepiennej.
Waga: do ustalenia na najbliższej wizycie szczepiennej.

Aktualne zdjęcie:

20.10.2014r.


W tym miesiącu Leon przeszedł samego siebie. W ciągu dnia mniej śpi co oznacza "matka wymyślaj zabawy". Wyciągnęliśmy matę do zabawy na której przyczepiliśmy zabawki. Jeszcze na początku miesiąca zabawa na macie nie była spektakularna- Leoni leżał i jedynie podziwiał zabawki. Teraz "zaczepia" je i widać, że ma frajdę z tego, że one tam wiszą.Wszystko go interesuje więc mata nie wystarcza na długo i karuzela wróciła do łask. Nasz syn potrafi też złapać grzechotkę i grzechotać nią przez kilka minut.

                                                                                                  Pierwsze momenty na macie (początek miesiąca).

Teraz zabawa wygląda tak:

Przez to,że wszystko go interesuje i coraz więcej bodźców do niego dociera, podczas karmienia nie ma mowy o włączonym telewizorze bo wygrywa on na rzecz butli z mlekiem.  

W październiku Pan J. musiał  wyjechać służbowo więc do pomocy zwołałam posiłki w osobach mojej siostry i rodziców. Dzięki temu tydzień spędziliśmy bardzo intensywnie, pod znakiem wycieczek i odkrywania nowych miejsc w Gdyni. Odważyłam się też nie tylko z przymusu korzystać z komunikacji miejskiej- miałam obawy czy sobie poradzę z wózkiem ale jakoś dałam radę. Nawet Leona nie wzrusza autobus i zazwyczaj śpi. Dużo wycieczek, dużo świeżego powietrza dodało mnie i maluchowi skrzydeł:). Mój synul jest najszczęśliwszy wtedy gdy wszyscy zwracają na niego uwagę więc kilkudniowa wizyta dziadków była spełnieniem marzeń. Aż boję się pomyśleć co będzie teraz kiedy wszyscy wyjechali....


                                                              

Z moją siostrą i Leonem (oczywiście) odkryliśmy wspaniałe miejsce. Jest to kawiarnia CiuciuBabka przy ulicy Piłsudskiego 30 w Gdyni. Nie dość, że z lady kuszą pięknie wyglądające ciasta to duża część kawiarni jest wygospodarowana tylko dla dzieci. Poniżej na zdjęciu Leon podziwia poduchę właśnie w Ciuciubabce, w której pięknych przedmiotów jest co nie miara, a szyciowych inspiracji na pęczki. A właśnie ciasta nie tylko pięknie wyglądają ale też bosko smakują. 


Niestety pogoda w Trójmieście nie rozpieszcza i ku ogromnemu niezadowoleniu Leona musimy go ubierać w misia. I tu pokazuje swój charakterek (złą część oczywiście po mnie). Od momentu całkowitego ubrania do wyjścia na zewnątrz nie może minąć więcej niż minuta. Za nami też pierwsze szczepienia (o nich i tym płaczu wolę szybko zapomnieć) ale też związany z nimi katar. Podobno nabyty przez obniżenie odporności właśnie po szczepiennych torturach.  


Moje kochane dziecko wie, że matka woli posiedzieć dłużej wieczorem, a rano się wyspać więc śpimy razem do 9.00,10.00 a nawet zdarzyło się nam wstać o 11. Oczywiście z przerwami na karmienie. Kiedy Leon budzi się po 6.00 przynoszę go do łóżka i po karmieniu śpimy razem. Niestety z Leona wychodzi mały marud. Szczególnie kiedy nie może zasnąć. Wtedy pomaga zakrycie kocykiem ucha i do tego bujanie.... tak wiem jest to dziwna metoda jednak działa na naszego kosmitę, a to najważniejsze:). Bujanie Leona jest lekiem na wszelkie zło tego świata więc spacerujemy tylko po drogach z ogromnymi dziurami.


Ten miesiąc nie mógł się obyć bez naszych "sesji" zdjęciowych. Poniżej kawałek z tego miesiąca:  






Nasz maluch już dłużej utrzymuje główkę, znacznie mniej śpi w ciągu dnia niż jeszcze miesiąc temu, i do tego stał się przytulakiem. Odłożenie go do karuzeli czy na matę zawsze wiąże się z płaczem, który na szczęście szybko mija. Zaczął się bardzo ślinić i wpychać piąstkę do buzi...czyżby zęby?;) W słowniku Leona pojawiły się nowe słowa "aguuu", "guuuu" "grrrrr"- albo coś w podobie. Oczywiście "aguuu" to na mamunie- tak sobie wmawiam. Leon stał się bardzo niecierpliwym dzieckiem ale na wszystko jest wytłumaczenie- ma to po mnie:). 

Trzeci miesiąc to walka z ciemieniuchą i dalej męczącymi bólami brzucha. Na szczęście nie trwają one długo. Bardzo pomocny okazał się suchy termofor. Wypełniony jest pestkami wiśni i wystarczy minutka w mikrofali by się nagrzał. W razie potrzeby można go również schłodzić. Bardzo polecam!  
Mnie natomiast dopadł ból kręgosłupa od noszenia mojego pewnie już 6 kg klocuszka i martwię się co będzie dalej.

W tym miesiącu nie tylko tata wyjeżdżał. Ja też musiałam opuścić moich chłopaków na jeden dzień i pojechać do Łodzi się obronić. Nie było mnie 24 godziny a stęskniłam się jakbym wyjechała na miesiąc. Pan J. super dał sobie radę z Leonem i poczuł jaki to wysiłek zabawiać i urozmaicać czas naszemu dziecku w ciągu dnia:) 

Jestem z Was bardzo dumna moje chłopaki!

Ciekawe co przyniesie kolejny miesiąc.....

Lescils.

Agata (lescils)

Jeżeli masz jakieś pytania lub po prostu spodobał Ci się mój wpis, koniecznie daj mi o tym znać :).