4 miesiąc skończony! Nasze krótkie podsumowanie.


Czwarty miesiąc Leona za nami. Czas zasuwa nieubłaganie, a mnie się nie chce wierzyć, że jeszcze ponad cztery miesiące temu wystający brzuchol służył za podstawkę na gazetę. Mam wrażenie jakby był częścią naszego życia od zawsze. Chyba najbardziej widoczną zmianą, którą ten miesiąc przyniósł to niesamowity rozwój gadulstwa u naszego malucha. Już nie mówi tylko "guuu", "aguuu", teraz w głos się śmieje i gada jak najęty. Co jeszcze się zmieniło? O wszystkim poniżej. 



Wzrost: 67 cm
Waga: 6620 g

Jeżeli chodzi o wzrost Leon mieści się jeszcze w niektóre ubranka 62 i zaczyna nosić już mniejsze 68. Przeraża mnie jak łatwo można przegapić odpowiedni moment i żywotność ubranka się kończy.

Aktualne zdjęcie:

                 20.11.2014 r.

Ten miesiąc to nareszcie nowe włosy, które są na tyle długie, że można je dostrzec nie używając lupy. Niestety dalej walczymy z ciemieniuchą ale na szczęście już widać efekty tej nierównej walki. Za nami też pierwsze leki i przeziębienie. Wygraliśmy z katarem wspomagając się przepisanymi kropelkami, inhalacjami i wodą morską do noska. Leon inhalował się bardzo grzecznie, a maseczka stała się jego kolejnym celem, który próbował wpakować do buzi. Leon pozostał przytulakiem ze ślinotokiem, jest na etapie próbowania wszystkiego i właśnie wszystko ląduje w buzi. Piąstki są chyba najbardziej wyciućkaną partią ciała. 



Wyraźnie widać zmianę zachowania. Z dziecka, które po wieczornym jedzeniu dało się bez problemu odłożyć i nie potrzebował naszej obecności w pokoju teraz zdecydowanie tego wymaga. Tak zdecydowanie, że chyba niedługo sąsiedzi zgłoszą się na ochotników by z nim posiedzieć tylko żeby nie płakał. Stał się bojaźliwy. Tłumacze to sobie tym, że widzi, dostrzega i co raz to więcej rozumie. Co wieczór zdejmujemy karuzele znad łóżeczka Fasolego i dzięki temu trochę mniej płacze. Chyba dzięki temu. Nie lubi ciemności, światło jest najlepszym przyjacielem i oprócz problemu z usypianiem bo ciemno mamy też duży kłopot żeby z nim gdziekolwiek wyjść popołudniu. Płacze zarówno w wózku jak i w samochodzie. Zrzucam to właśnie na strach przed ciemnością, Pan J. jest trochę mniej wyrozumiały i twierdzi, że to charakter... oczywiście po mamusi. Światełka oprócz funkcji ochronnej przed potworami to tez najlepsze zabawki, na które zwraca uwagę Leon. Najbardziej interesują lampki i lampy, prześwity w roletach i telewizor. Rośnie nam mały ciekawski człowieczek. 

Co jeszcze się zmieniło? Pogoda:) Nad morzem nie rozpieszcza więc zaczęła się na dobre era misiowatych kurtek i kombinezonów. To bardzo nie podoba się naszemu dziecku więc wychodząc na spacer najpierw ubieram się ja i dopiero (jak wielbłąd) ubieram Leona. Musi się to odbyć w super szybkim tempie bo inaczej cała klatka usłyszy, że wychodzimy. Doszłam do perfekcji, a moje piosenki z bardzo wyszukanym tekstem: "idziemy na spacer, idziemy na spacer, idziemy na spacer" z pewnością znajdą się kiedyś na płycie.


Jest też dużo bardzo pozytywnych zmian. Leon stał się radosnym dzieckiem i niesamowite jest to jak rozbrajająco działa jego uśmiech. Zabawkami bawi się już na całego. A najlepsze grzechotki to te najgłośniejsze. Mata, która jeszcze miesiąc temu była wybawieniem teraz jest jedynie zadowalająca. Do tego tylko od rana, kiedy humor Leonowi dopisuje. 


Karuzela została trochę podniesiona (fotelik jest teraz w pozycji bardziej pionowej). Leon bardzo się denerwował i szukając przyczyny stwierdziliśmy, że warto spróbować wykorzystać to rozwiązanie. Eureka! Zadziałało więc może problemem było to, że nas nie widział albo lampa była poza zasięgiem wzroku. 

Ku mojej ogromnej radości moje dziecko bawi się zabawkami, które dla niego uszyłam. Duma mnie rozpiera i dzięki temu chce mi się dalej cokolwiek dla niego wymyślać i tworzyć. Dziękuje Leoncjo:*



Ten miesiąc to również nasza wielka wycieczka do Berlina. Byłam naprawdę dumna z naszego malucha. Kiedy za dnia zwiedzaliśmy stolicę Niemiec cały czas grzecznie spał. Natomiast wieczorami kiedy wychodziliśmy interesowały go światełka i niestety musiał być noszony by wszystko widzieć. Ale nie będę się dwa razy rozpisywać, jeżeli chcecie poczytać jak było i jak przeżyliśmy naszą pierwszą wspólną wyprawę to wszystko jest tutaj. :)


W Hotelu Leon spał w osobnym łóżeczku i pierwszy raz w pościeli. Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, że lepiej spał niż w domu. Po powrocie jedną z pierwszych rzeczy był wyjazd do Ikei i zakup (prawie) dorosłej pościeli. Nie wiem jaka jest przyczyna lepszego (dłuższego) snu- może ma się do czego przytulić albo jest mu cieplej. Ważne, że działa:) O pościeli dla maluchów pewnie powstanie osobny post jak się w końcu ułoży w mojej głowie. 


Nasz gapcio kolejny miesiąc trenuje podnoszenie głowy. Idzie mu to co raz lepiej ale za to szybko go męczy. Całe szczęście brzuchol w tym miesiącu miał się dobrze (tfu tfu tfu) i oby tak dalej. 


Zaczynamy miesiąc PIĄTY. Ciekawe co tu powypisuję za miesiąc.

Królika, który towarzyszy Leonowi na "aktualnym zdjęciu" znajdziecie tutaj
Lescils

Agata (lescils)

Jeżeli masz jakieś pytania lub po prostu spodobał Ci się mój wpis, koniecznie daj mi o tym znać :).