Święta na kraftsach: Mikołajek skończył pięć miesięcy!


Piaty miesiąc za nami. Nie będę się powtarzać "jak to szybko zleciało" bo to już znane i oklepane. Nasz Syn stał się dużym chłopiskiem. Śmieje się, "gada", pokazuje swoje humorki, a wszystko to robi z rozbrajającym, szerokim uśmiechem. 

19.12.2014
Co się zmieniło przez ostatni miesiąc? Tak naprawdę niewiele. Z całą pewnością zmienił się wzrost i waga naszego klocuszka. Leon nosi już ubranka w rozmiarze 68 (te mniejsze) ale też jeszcze pasują na niego ciuszki w rozmiarze "większe 62". Cały miesiąc nasz synek doskonalił umiejętność gaworzenia, śmiania się,a nawet piszczenia (od czasu do czasu). Do tego stał się mistrzem w braniu do buzi wszystkiego co znajdzie się w zasięgu jego ręki. Wydaje się, że rozumie wszystko co się do niego mówi. Jeszcze nie pełza, nie raczkuje ani nie chodzi. Chociaż może do pełzania już niedaleko gdyż leżąc na brzuchu próbuje podnosić pupkę do góry. Zęba również nie widać, a my każdy jego gorszy nastrój tłumaczymy "to możne ząbek idzie". Niestety idzie i przyjść nie ma ochoty.


Leon zaczął też odważniej sięgać po zabawki, te doczepione i te leżące w łóżeczku. Do tego zrobił się małym akrobatą. Kiedy nie jest zmęczony na tyle by szybko zasnąć, łóżeczko przekształca się w cyrkowa arenę, a nasz syn przekręca się na wszystkie sposoby. Nogi zbadały już chyba każdy jego zakątek. Całkiem niedawno odkrył, ze stopy należą do niego i chętnie za nie łapie. Nie zmieniło się też to, iż na marudzenie i zły humor pomaga zdjęcie spodni i skarpetek. 


Nowy miesiąc to nowa umiejętność. Leoncjo potrafi przekręcać się z pleców na brzuch. Kiedy wyszło mu to za pierwszym razem nie chciał przestać. Zdeterminowany do ćwiczeń był do tego stopnia, że nawet kiedy nie miał już siły nadal próbował. Skutkowało to płaczem w kanapę- nawet nie miał tyle mocy by podnieść głowę. Co ciekawe dzięki temu nauczył się zasypiać na boku. A kiedy staram się go uśpić w ciągu dnia i wykorzystam (z niepowodzeniem) swoje sposoby to ułożenie na bok jest ostatnią deską ratunku. No dobrze może nie ostatnią, bo taką stała się bohaterka tego miesiąca- suszarka. Ponownie ratuje nas z opresji. W okresie kolek była lekarstwem nie tylko na brzuch (ciepłe powietrze działało cuda) ale tez uspokajała wymęczonego bólem Fasolka. Teraz też uspokaja i dzięki temu usypia naszego malucha, wtedy gdy cała twarz boli od robienia "szszszszszsz", a Leon nadal nie może zasnąć. 



Niestety Leon zaczął denerwować się kiedy kładliśmy go na macie. Zrezygnowaliśmy z niej na rzecz rozłożonej kanapy (również ze względu na jego przekręcanie się) i kołderki. Powstała namiastka kojca z czynnym udziałem poduchy-rogala. Nasz kojec sprawdza się i wypada dużo lepiej w porównaniu z matą. 

Jednak cały dzień na kanapie z zabawkami jest czymś niemożliwym do wykonania więc huśtawka nadal jest naszą przyjaciółką. W tym miesiącu opracowałam też patent, dzięki któremu mogę odłożyć Fasolka nie martwiąc się o niego. A mowa o nosidle. Kiedy któregoś dnia Leon nie pozwolił mi nawet odłożyć się na sekundę do łóżeczka wpadło mi do głowy to rozwiązanie.


Ten miesiąc przyniósł poprawę zachowania- na całe szczęście Leon już nie płacze na popołudniowych i wieczornych spacerach. Możemy również pojechać gdzieś samochodem kiedy na zewnątrz ciemna noc. Mam nadzieję, że płacz Leonka w powyższych sytuacjach już nie wróci. 


Grudzień nie mógł obyć się bez choinki. Myślałam, że będzie ona największą atrakcją przez światełka. Jednak nie wzbudziła wielkiego zainteresowania. Może lampki kupiliśmy za małe... albo choinkę:)


A co dla nas najbardziej przyjemne? Leon przespał całą noc! Mam nadzieję,że nie zapeszę więc proszę odpukajmy wszyscy w niemalowane i wyplujmy: tfu tfu tfu. Leonku śpij tak dalej!

Ten miesiąc to również moje próby rozszerzenia diety Leoncja. Zaakceptował już jabłko przygotowane przeze mnie, a marchewką najadł się śliniak. Fasoli zjada maksymalnie 2 łyżeczki i już nie chce. Czy to normalne? Czy może ja coś źle robię? Chciałam sama mu zrobić słoiczki z jabłuszkiem tylko nie chce używać cukru. Nie bardzo wiem czy można tylko samo uprażone jabłko (bez cukru) przechowywać dłużej niż jeden dzień? Mamy proszę pomóżcie.

Dzisiaj podsumowanie bardzo szybkie i niestety z dwudniowym opóźnieniem. Na swoje wytłumaczenie mam tylko tyle, iż przetransportowaliśmy się do Łodzi i ciężko było usiąść do komputera:).

Lescils.

Agata (lescils)

Jeżeli masz jakieś pytania lub po prostu spodobał Ci się mój wpis, koniecznie daj mi o tym znać :).