Podsumowanie: Leon wrócił na kraftsy! 8 i 9 miesiąc.


Leon powrócił na kraftsy. Dawno go tu nie było, w dużej mierze przez Wielkanoc. Klejenie wianka i innych ozdóbek, zajęły mnie tak bardzo, iż dla podsumowania już zabrakło głowy. Ale już się poprawiam i oto jest...nasze duże dziecko i podsumowanie dwóch miesięcy. 


Wzrost: 71cm
Waga: 7960 g

Aktualne zdjęcie:

22.04.2015


Te dwa miesiące były tak szalone pod względem rozwoju Leona, iż z łezką w oku muszę przyznać, że mamy w domu dużego chłopca. Nie dość, że wylazły zębiska (dwa) to jeszcze nasz maluch świetnie sobie radzi ze staniem przy kanapie. Do tego wspinaczka idzie mu tak sprawnie, iż wierząc reklamie Bebilonu rośnie nam alpinista. Niestety przez to nic co nie wiąże się, ze staniem nie interesuje go na dłużej niż chwilę.

Podnoszenie to nie jedyna nowa umiejętność. Leon zaczął raczkować, a do tego potrafi uśiąść (nawet z leżenia). Niestety czasem pokazuje też swoje drugie (mniej cudne) oblicze. Szarpanie za włosy, próba otwierania mamie lub tacie oka, gryzienie nowymi zębulami, stały się częścią naszego życia.

Podczas tych dwóch miesięcy odetchnęłam z ulgą gdyż nasz syn zaczął chętniej jeść coś innego niż mleko. Dalej jest mlekołakiem ale pożera też jogurty i deserki. Zupełnie inaczej jest w przypadku kupnych obiadków- ich żywot kończył się w koszu na śmieci. Jakoś bardzo mnie to nie dziwi, bo ja sama nie chciałabym ich jeść. To skłoniło mnie (zeby nie pisać zmusiło) by spróbować samodzielnie przygotować dla niego zupkę. To jak szybko ją pochłonął i fakt, że nie nameczyłam się by wepchnąć ją do małego buziaka, przesądził o tym, iż matka stała się kucharą.

Do tej pory patrzyłam z ogromnym podziwem i trochę z miną 'mnie by sie nie chciało' na mamy, które same robiły słoiczki dla swoich maluchów. Kiedy zobaczyłam, jak bardzo Leonowi smakuje to co zrobiłam i z otwartą buzią wyciąga łapki po łyżeczkę, zmieniłam zdanie.

Te dwa miesiące to również duża próba dla Leona. Pierwszy raz zostawiliśmy go z babcią chyba na dobre 12 godzin. Nie wiem czy bardziej przeżyliśmy to my czy on, ponieważ mnie ta myśl stresowała już miesiąc wcześniej. Na całe szczęście wszyscy wyszli cało z tej próby. Co więcej Leon nie zapłakał się za nami, a uśmiech nie schodził mu z ust. Kochana babcia dała sobie świetnie radę (Babciu dziękujemy :*).

Leon też po raz pierwszy napotkał psa na swojej drodze. Pierwszy raz w tak bliskim kontakcie (mojego psa- Jonesa obchodzimy jeszcze szerokim łukiem). Nie wiem czy pies był do końca zadowolony z tego spotkania. Pierwsze co zrobiło nasze dziecko to oczywiście chwyciło psa-Maksa za sierść. Biedny chyba stracił kilka sierściowych włosów po tej wizycie.

Jako, że Leon małym dzieckiem już nie jest, zaczęliśmy używać krzesełka. Niestety siedząc w nim nie bardzo można wstawać, raczkować, wspinać się, więc nasze dziecko jest tylko trochę zadowolone. Robalom w pupie chyba też się to nie podoba gdyż nie pozwalają długo siedzieć nawet w jednej pozycji. No chyba, że włączymy Leonowi Peppę to trochę się robale z Leonkiem uspokajają. No właśnie Peppa gdyż przez ten czas kiedy go tu nie było, Leon zdradził Dorę dla świnki Peppy....
Fenomen tej małej świnki jest dla mnie zagadką. Może Peppa jest bardziej przystosowana (graficznie) dla takich maluszków i może więcej zauważają/ rozumieją. Nie wiem... ważne, że w ciągu dnia mogę go czymś zająć, wsadzając w miejsce, z którego nie ucieknie się wspinać.

Ulubione zabawki tych miesięcy to: kanapa, włosy mamy, oko taty, okulary, komputer, ipad, telefon, pilot, kontakt, szyby, lustro.... ale też KSIĄŻECZKI.
Niestety zabawka-skoczek została znienawidzona przez Leona. Kiedy chcemy go tam umieścić wygina się i płacze. Bardzo rzadko bawi się w nim bez dodatkowych atrakcji. Przez to zaczęłam stosowac patent- kiedy już uda mi się umieścić Leonka w skoczku, przysuwam go do kanapy, na której rozkładam zabawki, książeczki, a nawet komputer z Peppą. Wtedy skoczek nie jest taki zły.

Ten czas to również duże, cudowne zmiany. Leonkowi urodziła się słodka, mała siostra cioteczna. Dzięki temu mogliśmy doświadczyć jak to jest, kiedy dziecko jest zazdrosne o mame i tate... nie powiem bardzo miło się robi w serduchu. Ale też malutka Pola uświadomiła nam jakim Leon jest już GIGANTEM, a czas biegnie jakby go goniły wściekłe rottweilery. 

Poniżej kilka zdjęć z tych dwóch miesięcy:


I znowu Leonek zniknie z blogosfery na dwa miesiące. Ale za to kolejne podsumowanie bedzie pełne wakacyjno-urlopowego słońca.
Lescils

Agata (lescils)

Jeżeli masz jakieś pytania lub po prostu spodobał Ci się mój wpis, koniecznie daj mi o tym znać :).