czwartek, 17 lipca 2014

malujemy palcami. Papierowy klosz z Ikei głównym bohaterem.

Jak zapowiadałam w ostatnim poście (klik) papierowy klosz z Ikei będzie dzisiejszym bohaterem.
Nie jestem w stanie przypomnieć sobie kiedy ostatni raz malowałam cokolwiek innego niż ściany. A malować palcami to ostatnio chyba w przedszkolu. Pomysł na pomalowanie papierowej lampy znalazłam na stronie bloga Ikei gdzie zaproponowano niebieski efekt ombre od spodu. Stwierdziłam czemu nie:) I tak od pomysłu ombre przez duże czarne koła wyszedł obrazek rodem z przedszkola. A oto moje dzieło:


Wystarczy mieć w domu (lub kupić) REGOLITA, farby (ja użyłam najzwyklejszych farb akwarelowych), trochę starych gazet na podłogę/stół i pędzelek kiedy nie chcemy brudzić paluchów. Oczywiście należy pamiętać o dokładnym zabezpieczeniu miejsca pracy.  


poniedziałek, 14 lipca 2014

jak zrobić coś z niczego niewielkim kosztem? Przeróbki prosto z IKEI.

Dzisiaj trochę nietypowo- post zawierający listę inspiracji. Pomysły uniwersalne bo wykorzystujące przedmioty, które znajdziemy w każdym sklepie IKEA. Z ciekawości zaczęłam szukać inspiracji na DIY z rzeczy, które dostaniemy w tym sklepie. Nigdy nie sądziłam ile fajnych pomysłów można wykorzystać nie wychodząc z IKEI. Poniżej zebrałam 10, według mnie najłatwiejszych i najbardziej uniwersalnych Ikeowych propozycji. Przy wyborze kierowałam się prostotą wykonania pomysłów, a także niewielkim kosztem zakupu.
Skoro mnie Ikea kojarzy się z tanimi rzeczami to tym bardziej nie można przepłacać "ulepszając" ich produkty.

Lista 10 Ikeowych inspiracji:

1. Podkładki pod kieliszek jako ścienne "przypominajki" lub mini tablica korkowa.




Powyższe zdjęcia pochodzą ze tej strony, gdzie przedstawionych jest kilka pomysłów jak pomalować podstawki i w jaki sposób je ozdobić. Co będzie potrzebne? Jedynie korkowe podkładki pod kieliszek z Ikei za 2,99 zł (4 sztuki) i według uznania- mogą być farby, mazaki, resztki tkanin...co nam tylko wpadnie do głowy.

środa, 9 lipca 2014

DIY: Tiulowe pompony- puszyste cudeńka.


Pompony z tiulu siedzą w mojej głowie już od kilku miesięcy. Wzdychając przed ekranem komputera nad pięknymi tiulowymi kulkami przedstawianymi na różnych blogach, stwierdziłam, że warto spróbować zrobić swoje pompony. Efekt końcowy tak mi przypadł do gustu, że oprócz dekorowania domu pompony dekorują również mojego bloga. A oto one:


Natrafiłam na dwie metody robienia tiulowych pomponów. Jedna z nich wykorzystuje koło z tektury (lub dwa koła ) czy innego sztywnego papieru. Druga metoda, (którą ja wykorzystałam) wymaga jedynie książki z miękką okładką. Metoda z książką potrzebuje mniej przygotowań, przez co jest szybsza. 


wtorek, 1 lipca 2014

szeleszcząca, metkowa szmatka dla malucha.

Od jakiegoś czasu w mojej głowie kiełkował pomysł uszycia szmatki z metkami, obok których żaden niemowlak nie "przechodzi" obojętnie. Zaczęło się od pomysłu kolorowej szmatki w kształcie sowy lub królika. Jednak po wyczytaniu, że najlepsze zabawki dla niemowlaka są czarno-białe (dzięki kontrastowi maluch skupia na nich uwagę) lub w bardzo kontrastujących kolorach, zdecydowałam, że szmatka będzie czarna z naszytą białą czaszką. Po materiałowych zakupach w Ikei o których wypominałam w poprzednim poście (klik), miałam spory kawałek czarnej bawełny, która idealnie nadawała się na podstawę zabawki. Czaszkę miałam zamiar użyć z biało-niebieskiej tkaniny (taką samą, którą wykorzystałam przy sowie) i następnie naszyć ją na czarny materiał.
Zarys pomysłu był, lecz im dłużej zastanawiałam się nad nim tym więcej rozwiązań wpadało mi do głowy. Kolejnym ulepszeniem i gwarantem tego,że Fasol chociaż w minimalnym stopniu zainteresuje się tym co matka dla niego wymyśliła było coś co sprawi,że zabawka będzie szeleścić. I tu zaczęły się pierwsze przeszukiwania internetu- co można wszyć by uzyskać taki efekt. Padło na celofan czyli po prostu folie do kwiatów, którą można dostać/kupić w każdej kwiaciarni.
Jakież było moje zdziwienie (mina chyba również była ciekawa) kiedy pan w kwiaciarni zażyczył sobie 2,50 zł za arkusz folii. Kupiłam... po wielkich trudach wszyłam ją tak żeby folia była widoczna w oczach czaszki,a  z kilku pogniecionych kawałków celofanu zrobiłam wypychacz do szmatki. Dzięki temu szmatka i czaszka same w sobie szeleszczą.
Oczywiście podczas szycia zabawki koncepcja na nią bardzo się zmieniała- czarną podstawę przeszyłam kilkoma białymi ściegami, a z czaszkę zrobiłam trochę jako dodatkowy element. A oto efekt, może lepiej to wszystko wytłumaczy: :)