środa, 24 grudnia 2014

Święta na kraftsach: Zainspiruj się: pakowanie prezentów.


Dzisiejszy post skierowany jest szczególnie do tych osób, które pakowanie prezentów zostawiają na ostatnią chwilę:). Jeżeli podarunki dla Waszych bliskich leżą jeszcze poukrywane w szafach i czekają na papierowe "odzienie" nie zamykajcie tej strony. Poniżej znajdziecie inspirację i może pakowanie stanie się odrobinę łatwiejsze niż rok wcześniej. Jeżeli prezenty już dumnie leżą pod choinką to może inspiracje wykorzystacie przy innej okazji lub za rok. 

piątek, 12 grudnia 2014

Święta na kraftsach: DIY, prezentowe etykiety. Dużo wzorów do pobrania.


Święta to okres gdzie hasło "do it yourself" jest powtarzane na okrągło. Zrób sama wieniec, kalendarz adwentowy, ozdoby choinkowe, uszyj świąteczny obrus czy upiecz świąteczne pierniczki. Oczywiście miałam zrealizować wszystkie te pomysły. Motywacja była większa, ponieważ w domu nie mieliśmy żadnych ozdób poza łańcuchem w czerwone, plastikowe choinki. Niestety swoje założenia musiałam ograniczyć do minimum, a dużo w tym zasługi naszego małego królewicza. 

wtorek, 9 grudnia 2014

Święta na kraftsach: Czym pachnie nasz dom. Yankee Candle na Święta.


Na samym początku ostrzegam- ten post nie będzie opisywał zapachu świątecznego ciasta pieczonego w pocie czoła z Leonem na ręku, nie znajdziecie tu przepisów ani nie dowiecie się jak lukrować pierniczki. Nasz dom pieczonym ciastem z pewnością nie pachnie... jeszcze...mam nadzieję. Pachnie natomiast solonym karmelem, piankami marshmallow pieczonymi na ogniu, ciasteczkami świątecznymi, korzenną pomarańczą, mało świątecznym czarnym kokosem, a nawet różowymi piaskami.

Między innymi te zapachy znajdziecie w ofercie świec, wosków, tealightów i samplerów Yankee Candle.

wtorek, 2 grudnia 2014

Święta na kraftsach: List do Świętego Mikołaja, prezenty dla malucha.


Do Świąt już tylko 22 dni... Przez pojawienie się nowego maluszka w rodzinie, bliscy zasypali nas pytaniami "co kupić Leosiowi". No właśnie, Leon co Ci kupić bo rodzice sami nie wiedzą. Zaczęłam przeglądać strony z zabawkami (głównie smyk.com) i mocno się zdziwiłam.... Nie wiedziałam, że są zabawki, które pomagają w raczkowaniu lub takie, które można przyssać do stołu by maluch chwile zajął się sobą podczas wizyty gości. Pomyślałam żeby wypisać zabawki warte uwagi i powstał list do Świętego Mikołaja.

sobota, 29 listopada 2014

DIY: Sowi tutorial.


Sowa na moim blogu pojawiła się już jakiś czas temu. Przy okazji urodzin pewnej młodej damy (znajdziecie ją tutaj) postanowiłam raz jeszcze uszyć tego zwierzaka. Pomyślałam by tym razem opisać proces szycia i zrobić z tego mały tutorial. Sowa jest super łatwą uszytką. Jedynymi trudnymi elementami są oczy i skrzydła, ponieważ przyszyte są jak aplikacja. 

Zapraszam więc na ostatni post przed zasypaniem Was blogowym cyklem świątecznych postów.

poniedziałek, 24 listopada 2014

Blogowe macierzyństwo czyli na co mi w ogóle ten blog?!


Dzisiaj trochę inaczej czyli o tym jak bardzo blog przyczynił się do zmiany postrzegania mojej rzeczywistości. 

Wiele kilometrów wyspacerowaliśmy z Leonem by ułożyć sobie w głowie ten post. Może zacznę od początku. Pomysł przyszedł po przeczytaniu dwóch postów moich blogowych koleżanek. Znajdziecie je tutaj: TANIE WYCHOWANIE i evelabel. A mowa o macierzyństwie i trudnościach z nim związanych. W 100% zgadzam się z dziewczynami więc nie chciałabym powtarzać ich słów. Ale od siebie dodam... bycie mamą to super ciężka praca, która może komuś wydawać się niczym szczególnym. Oprócz ciężkiej pracy, odpowiedzialności, macierzyństwo/rodzicielstwo to też nowe sytuacje, z których pogodzeniem zmagałam się kilka tygodni. Niestety jestem obrzydliwym planistą, który musi mieć plan na wszystko. A kiedy zaskakuje mnie coś czego wcześniej sobie nie przemyślałam, już nie wspominając o zaplanowaniu, to czuję jakby ktoś wylał na mnie kubeł zimnej wody. Taką sytuacją była dieta mamy karmiącej. W ciąży jadłam wszystko (oczywiście oprócz surowego mięsa, wątróbki, nie wspominając o alkoholu) by właśnie karmiąc piersią nie mieć jedzeniowych ograniczeń. To była moja strategia, którą rozwiała na pierwszej wizycie kontrolnej pani położna. Dieta, dieta i jeszcze raz dieta. Ba nawet zakazała jedzenia nabiału gdyż Leon się prężył i marudził. Pewnie pomyślicie "przecież dieta to normalne w czasie karmienia" no właśnie ja jestem aż tak niedomyślnym człowiekiem:). Są dwie "teorie" jedzenia podczas karmienia piersią. Jedni uważają, że należy stosować dietę, inni natomiast twierdzą, iż trzeba jeść wszystko oczywiście bez przesadzania. Po miesiącu i rozmowie z drugą położną zostałam przekonana by jeść wszystko (oczywiście nie przesadzać) bo nastawienie mamy karmiącej jest równie ważne co picie wody by pokarm się utrzymał. Uwierzyłam też, że nasze nastroje, stres "przechodzą" na malucha i wszyscy są nieszczęśliwi. Zaczęłam jeść wszystko, zmieniłam nastawienie i o dziwo kolki Leona się praktycznie skończyły. Nie wiem czy to moja zasługa czy może używanego przez nas profilaktycznie sab simplexu (cudowny lek na kolki) ale ja wierzę w to, że pozytywne nastawienie dużo zmienia. Nie będę się rozpisywać o tym jak czasem trudno jest wziąć prysznic czy zrobić sobie coś do jedzenia. Nigdy nie pomyślałabym, że moim marzeniem będzie przespać całą noc bez pobudek na karmienie Leona:). Jest i będzie mnóstwo takich małych sytuacji, które spotykają nas i spotykać będą na rodzicielskiej drodze. Co więcej nie zawsze będziemy się z nimi chętnie zgadzali. Były kolki, będą zęby, był marud będzie pewnie jeszcze większy i do tego wymuszacz (oczywiście po mamie), będzie sto milionów pytań i badanie granic naszej cierpliwości, później bunt nastolatka i chęć pójścia na całonocną imprezę....:) Ale i tak jest i będzie wspaniale!

wtorek, 18 listopada 2014

Minky czyli z czym to się....szyje. Szyciowe wskazówki.


Na minky pierwszy raz natknęłam się na stronie lamillou.com. Kiedy zobaczyłam koce i poduchy tej firmy od razu zapragnęłam je mieć. Niestety cena zwaliła mnie z nóg i pomyślałam, że skoro dałam radę uszyć czaszkową kołderkę więc co to dla mnie uszycie kocyka z minky. I tu się pomyliłam gdyż szycie Minky nie jest takie mięciusie, pluszowate i różowe jak mógłby na to wskazywać jego wygląd. Mocno namęczyłam się przy szyciu kury dla Leona (zawita na bloga już bardzo niedługo) i tak pomyślałam, że podzielę się swoimi spostrzeżeniami, a także wszystkim tym co na temat szycia polaru minky znalazłam w sieci.
A pod tym klikiem znajdziecie tutorial na Minkową chustkę.


środa, 12 listopada 2014

Zainspiruj się: klosz REGOLIT w pokoju dziecka.


Dzisiaj bardzo szybki post z wieloma inspiracjami. Kilka miesięcy temu pokazywałam na kraftsach jak odmienić papierowy klosz z Ikei-REGOLIT. Moje malowidła możecie obejrzeć tutaj. Dzięki tak niskiej cenie już myślę o zmianie klosza na nowy. Poszukując inspiracji pomyślałam, że podzielę się tutaj tym co udało mi się znaleźć, może któraś z Was, kochane mamy wykorzysta je by odmienić pokój swojej pociechy. 

Jak widać po poniższych zdjęciach klosz można ozdobić wszystkim. Pomalujemy go za pomocą flamastrów, farb zarówno tych w sprayu i akwarelowych, atramentu czy pasteli (suchych i mokrych). Możemy ozdobić go też tkaniną, kolorowym papierem, gazetami, a nawet muffinowymi papilotkami. 

wtorek, 4 listopada 2014

DIY: przyszła jesień, czas na chustkę- tutorial.


Przed wyjazdem do Berlina postawiłam sobie za cel uszycie chustki dla Fasola. Zebranie się do maszyny zajęło mi więcej czasu niż samo szycie. Po jednej nieudanej próbie (za mała chustka jest teraz podkładką pod telefon Pana J.) powstały: czerwona dla Leona, a pomarańczowa w sowi element obowiązkowy, dla starszej koleżanki mojego dziecka, z bloga TANIE WYCHOWANIE- Jaśminki-->klik

piątek, 31 października 2014

Berlin. Czyli co i jak kiedy wyjeżdżamy z maluchem.


Jeszcze w ciąży postanowiłam sobie, że Fasol nie będzie wymówką by gdzieś nie pojechać, czegoś nie zrobić czy nie pójść do kawiarni/restauracji. Berlin był naszym kierunkiem na majówkę. Ale Leon chciał zbyt szybko ujrzeć świat i nasze plany musiały ulec zweryfikowaniu. Nie ma tego złego:) z Leonem w Berlinie było jeszcze fajniej!

środa, 22 października 2014

Miejsce przyjazne dzieciom- Ciuciu Babka, kawiarnia godna polecenia!



Na wstępie chciałabym wytłumaczyć dziwną tematykę tego posta. Ta (nie da się ukryć) reklama i bardzo pozytywna opinia o tym miejscu nie została przez nikogo wymuszona ani sponsorowana. Chce jedynie przedstawić to miejsce, ponieważ uważam, że na to zasługuje. Może są Mamy w Trójmieście, które jak ja zastanawiają się gdzie będą dobrze się czuły ze swoim maluchem i sprawdzą Ciuciu Babkę. Mam nadzieję, że będą równie zachwycone co ja. 

piątek, 3 października 2014

uwaga, uwaga maszyna SILVERCREST w lidlu!

EDIT: Od 17 listopada 2016 po raz kolejny maszyna Silvercrest w Lidlu! 




czwartek, 2 października 2014

DO IT YOURSELF czyli matko zrób sobie krem (i nie tylko)!

DIY moje Top 5 


Hasło DO IT YOURSELF kojarzą chyba wszyscy. Mnie do niedawna kojarzyło się ono tylko z ubraniami, biżuterią i najróżniejszymi szyciowymi pomysłami. Właśnie... do niedawna. Postanowiłam podzielić się ciekawymi miejscami w internecie, które odkryłam. Według mnie bardzo związanymi z hasłem DO IT YOURSELF.



Poniżej lista tych miejsc, które dają nam możliwość stać się trochę znawcami zdrowej żywności, bohaterami pachnidła czy zbieraczami herbaty z ceylońskiej wioski. Pozostaje mi tylko zaprosić do mojej listy:

środa, 10 września 2014

kolejna kołderka? czemu nie.

Dwie tkaniny wykorzystane! 
W ramach wymówki od nauki uszyłam kolejną kołderkę. Pierwsza, czachowa służy nam jako miękka "mata" na materac, dzięki niej Leon toleruje swoje łóżeczko- chyba czuje się jak na naszym łożu. Fasolowi więc brakowało kołderki- albo ja sama wymusiłam na nim taką potrzebę:)
Najważniejszy człowieczek w domu pozwolił, więc szyłam i szyłam zamiast czytać notatki i mentalnie przygotowywać się do sesji.

A oto i ona, przyczyna mojej nie nauki:


niedziela, 24 sierpnia 2014

tkaninowy zawrót głowy- kupujemy materiał online.

Uwielbiam odbierać paczki :)! Listonosz dziwnym trafem i w Łodzi i tu w Gdyni zamiast przynieść mi przesyłkę zostawia awizo. Nawet kiedy jestem cały dzień w domu.... Przez to musiałam odbyć wycieczkę na pocztę. Kiedy czeka na mnie przesyłka nawet przejście 5 kilometrów nie stanowi dla mnie problemu, więc spakowałam Fasola i ruszyliśmy. W paczce były tkaniny, które zamówiłam i o nich właśnie dzisiejszy post.

Kiedy jeszcze zamówienie tkanin przez internet było dla mnie czymś nowym, poszukiwałam sklepów online z ciekawymi i tanimi tkaninami, (jeszcze przeraża mnie wizja kupienia materiału w stacjonarnym sklepie). Kiedy po wielu poszukiwaniach żadnego nie 
znalazłam weszłam na allegro. I to był strzał w 10. Teraz tylko tam zamawiam materiały do moich uszytek. 


sobota, 9 sierpnia 2014

Poducha do karmienia 3w1- moja opinia.

Długo zastanawiałam się czy dodawać tutaj moją recenzję i odczucia z użytkowania produktu. Stwierdziłam jednak,że może którejś z Was się ona przyda i ułatwi życie zarówno w ciąży jak i po porodzie:) 

Bohaterem, a tak naprawdę bohaterką dzisiejszego szybkiego posta jest poduszka. O dziwo to nie jest zwykła poduszka- to poducha 3 w 1!  

                                                   

Jeszcze w ciąży nie sądziłam, że będę miała problemy ze snem, a dokładniej mówiąc z ułożeniem się. Oj jak bardzo się myliłam. Kiedy brzuszek był już sporawy, bardzo dużo czasu zajmowało mi znalezienie odpowiedniej pozycji do spania, a swoim kręceniem się do szewskiej pasji  doprowadzałam mojego łóżkowego współtowarzysza. Kiedy moje siostry nie wiedziała co nam kupić wpadłam na pomysł z tą poduszką. Długo zastanawiałam się czy wybrać typowego, małego rogala do karmienia, czy może poniższą poduchę. Przekonało mnie właśnie to, że będę mogła wypróbować ją do spania (jeszcze nie wierzyłam w jej możliwości). Co więcej oprócz zastosowania do karmienia, po związaniu  sznurków/troczków sam Pan Leon z niej może skorzystać. Co do ceny to nie była ona wysoka i wydaje mi się,że poducha jest tańsza niż typowy rogal do karmienia-na przykład z mothercare. Oczywiście kolorów i wzorów do wyboru jest cała masa-ja wybrałam kolorowe kropy :)

czwartek, 17 lipca 2014

malujemy palcami. Papierowy klosz z Ikei głównym bohaterem.

Jak zapowiadałam w ostatnim poście (klik) papierowy klosz z Ikei będzie dzisiejszym bohaterem.
Nie jestem w stanie przypomnieć sobie kiedy ostatni raz malowałam cokolwiek innego niż ściany. A malować palcami to ostatnio chyba w przedszkolu. Pomysł na pomalowanie papierowej lampy znalazłam na stronie bloga Ikei gdzie zaproponowano niebieski efekt ombre od spodu. Stwierdziłam czemu nie:) I tak od pomysłu ombre przez duże czarne koła wyszedł obrazek rodem z przedszkola. A oto moje dzieło:


Wystarczy mieć w domu (lub kupić) REGOLITA, farby (ja użyłam najzwyklejszych farb akwarelowych), trochę starych gazet na podłogę/stół i pędzelek kiedy nie chcemy brudzić paluchów. Oczywiście należy pamiętać o dokładnym zabezpieczeniu miejsca pracy.  


poniedziałek, 14 lipca 2014

jak zrobić coś z niczego niewielkim kosztem? Przeróbki prosto z IKEI.

Dzisiaj trochę nietypowo- post zawierający listę inspiracji. Pomysły uniwersalne bo wykorzystujące przedmioty, które znajdziemy w każdym sklepie IKEA. Z ciekawości zaczęłam szukać inspiracji na DIY z rzeczy, które dostaniemy w tym sklepie. Nigdy nie sądziłam ile fajnych pomysłów można wykorzystać nie wychodząc z IKEI. Poniżej zebrałam 10, według mnie najłatwiejszych i najbardziej uniwersalnych Ikeowych propozycji. Przy wyborze kierowałam się prostotą wykonania pomysłów, a także niewielkim kosztem zakupu.
Skoro mnie Ikea kojarzy się z tanimi rzeczami to tym bardziej nie można przepłacać "ulepszając" ich produkty.

Lista 10 Ikeowych inspiracji:

1. Podkładki pod kieliszek jako ścienne "przypominajki" lub mini tablica korkowa.




Powyższe zdjęcia pochodzą ze tej strony, gdzie przedstawionych jest kilka pomysłów jak pomalować podstawki i w jaki sposób je ozdobić. Co będzie potrzebne? Jedynie korkowe podkładki pod kieliszek z Ikei za 2,99 zł (4 sztuki) i według uznania- mogą być farby, mazaki, resztki tkanin...co nam tylko wpadnie do głowy.

środa, 9 lipca 2014

DIY: Tiulowe pompony- puszyste cudeńka.


Pompony z tiulu siedzą w mojej głowie już od kilku miesięcy. Wzdychając przed ekranem komputera nad pięknymi tiulowymi kulkami przedstawianymi na różnych blogach, stwierdziłam, że warto spróbować zrobić swoje pompony. Efekt końcowy tak mi przypadł do gustu, że oprócz dekorowania domu pompony dekorują również mojego bloga. A oto one:


Natrafiłam na dwie metody robienia tiulowych pomponów. Jedna z nich wykorzystuje koło z tektury (lub dwa koła ) czy innego sztywnego papieru. Druga metoda, (którą ja wykorzystałam) wymaga jedynie książki z miękką okładką. Metoda z książką potrzebuje mniej przygotowań, przez co jest szybsza. 


wtorek, 1 lipca 2014

szeleszcząca, metkowa szmatka dla malucha.

Od jakiegoś czasu w mojej głowie kiełkował pomysł uszycia szmatki z metkami, obok których żaden niemowlak nie "przechodzi" obojętnie. Zaczęło się od pomysłu kolorowej szmatki w kształcie sowy lub królika. Jednak po wyczytaniu, że najlepsze zabawki dla niemowlaka są czarno-białe (dzięki kontrastowi maluch skupia na nich uwagę) lub w bardzo kontrastujących kolorach, zdecydowałam, że szmatka będzie czarna z naszytą białą czaszką. Po materiałowych zakupach w Ikei o których wypominałam w poprzednim poście (klik), miałam spory kawałek czarnej bawełny, która idealnie nadawała się na podstawę zabawki. Czaszkę miałam zamiar użyć z biało-niebieskiej tkaniny (taką samą, którą wykorzystałam przy sowie) i następnie naszyć ją na czarny materiał.
Zarys pomysłu był, lecz im dłużej zastanawiałam się nad nim tym więcej rozwiązań wpadało mi do głowy. Kolejnym ulepszeniem i gwarantem tego,że Fasol chociaż w minimalnym stopniu zainteresuje się tym co matka dla niego wymyśliła było coś co sprawi,że zabawka będzie szeleścić. I tu zaczęły się pierwsze przeszukiwania internetu- co można wszyć by uzyskać taki efekt. Padło na celofan czyli po prostu folie do kwiatów, którą można dostać/kupić w każdej kwiaciarni.
Jakież było moje zdziwienie (mina chyba również była ciekawa) kiedy pan w kwiaciarni zażyczył sobie 2,50 zł za arkusz folii. Kupiłam... po wielkich trudach wszyłam ją tak żeby folia była widoczna w oczach czaszki,a  z kilku pogniecionych kawałków celofanu zrobiłam wypychacz do szmatki. Dzięki temu szmatka i czaszka same w sobie szeleszczą.
Oczywiście podczas szycia zabawki koncepcja na nią bardzo się zmieniała- czarną podstawę przeszyłam kilkoma białymi ściegami, a z czaszkę zrobiłam trochę jako dodatkowy element. A oto efekt, może lepiej to wszystko wytłumaczy: :)    
                            

środa, 25 czerwca 2014

sowa z ikeowych skrawków.

Fasol dostał kolejną przytulankę- tym razem sowa. Postanowiłam, że obok królika i czaszek, sowa będzie kolejnym "motywem przewodnim" w pokoju mojego dziecka. Materiał kupiłam w Ikei. Niestety jestem tchórzem i nie mogę się odważyć samodzielnie skroić materiału (zawsze podziwiam osoby, które w Ikei odcinają sobie tyle tkaniny ile potrzebują) więc zadowoliłam się skrawkami- już pociętymi, wycenionymi i gotowymi do zakupu. Sowie dodałam tasiemki-metki, którymi małe dzieci zawsze chętnie się bawią. Ich ilość ograniczyłam, ponieważ metkowa szmatka jest w trakcie "produkcji". ;) A oto efekt:
                  

Wykrój sowy częściowo narysowałam sama. Zapożyczyłam tylko (wydaje mi się,że to była zszywka.pl-zdjęcie w prawym górnym rogu) oczy i nos. Skrzydła-łapki były za małe do mojej sowy więc je też musiałam sama narysować.

wtorek, 17 czerwca 2014

czaszkowa, pikowana kołderka dla Fasolka.


UDAŁO SIĘ! Po całym tygodniu pracy, pikowana i kombinowania kołdra gotowa. Materiał nie został źle pocięty i zmarnowany, zamówiona owata wykorzystana, ja dowiedziałam się,że powinnam poćwiczyć szycie prosto- więc wszystko wyszło na plus. Nawet mój silvercrest nie miał problemu z szyciem- silvercreście jestem dumna! A oto efekt:


środa, 4 czerwca 2014

królik dla Fasola.

Przez natłok wydarzeń i totalny braku czasu już prawie zapomniałam jak wygląda mój blog. 

Ale już obiecałam sobie poprawę i "że nigdy więcej Cię (na tyle) nie opuszczę". Po filcowym pokrowcu bardzo długo zwlekałam z zakupem materiału, który kosztowałby więcej niż 3 zł, a jak wiadomo bez tego ani rusz. Bałam się,że wydam dużo, źle wymierze, coś popsuje, źle wytne, źle zszyje. 

Pierwszy materiał kupiłam w second handzie- właśnie z powodu niskiej ceny decyzja o zakupie nie była ryzykowna. Z jednego kawałka powstała wspomniana w pierwszym poście poszewka, natomiast z drugiego kawałka materiału powstało pocięte coś co miało być spódniczką. Przez to moje obawy przed zakupem tkaniny i moimi lewymi rączkami wzrosły. 

Zaczęłam od prenumeraty burdy na gruponie i tak zbierałam kolejne numery aż w końcu zobaczyłam królika (numer 4/2014) i z racji tego,że jestem w ciąży pomyślałam "MUSZE TO USZYĆ". Zwalczyłam swoje obawy i zamówiłam materiał na allegro, a oto efekty: